• Wpisów:73
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 20:18
  • Licznik odwiedzin:26 362 / 807 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Lecę jutro do Londynu. To znaczy, ciekawe czy polecę... bo śnieg!

EDIT: I właśnie dlatego pokochałam tego faceta. I właśnie to jest to, czego potrzebuję w partnerze. Absolutnie stoicki spokój, sytuacja opanowana, rozsądne argumenty i logika, gdy ja delikatnie zaczynam się stresować i myślę, co mogłoby pójść nie tak. I to nie jest głupota czy brawura, on ma po prostu pozytywne podejście do świata, problemów, życia.
 

 
Fuck. Migrena. W najgorszym pracowym momencie.
 

 
Podkurwiła mnie "letko" dziewczyna z pracy. Współpracujemy niestety przy jednej rzeczy. I napisałam jej maila (chciałam osobiście, ale wyszła z pracy wcześniej, a ja od dnia następnego do dziś włącznie miała urlop, a to co ma zrobić jest na jutro - stąd piśmiennie się chciałam dogadać), koleżeńskiego, że proszę ją bardzo, że jak może, to żeby sprawdzała w drugim miejscu dostępność materiałów, bo MZ pyta czemu do jednej substancji mają raport a do innych nie. A ta do mnie w mailu z gębą, że zarzucam jej, że nie wykonuje swoich obowiązków i MZ ma pretensje. Moje WTF? na twarzy trwało długa chwilę.

Ale, że ja reaguję mocno alergicznie na bezpodstawne zarzuty z dupy, to przegrzebałam korespondencję oraz daty umieszczenia materiałów w systemie, aby mieć merytoryczne argumenty na jutrzejszą nieprzyjemną rozmowę, bo... nie wykonała swoich obowiązków służbowych! Materiały były a ona na czas ich nie opracowała. I sama się pyszczeniem wkopała! Zacieram raczki na jutro!
 

 
Wady pracy w budżetówce? Poza finansową stroną oczywiście.
Odpowiadam: lenistwo, mamtowdupizm, forwardexpertising i brak jaj, żeby podjąć jakąkolwiek decyzję.

Najbardziej się opłaca leniom patentowanym i durniom pracować w organizacjach rządowych, mając dwie lewe ręce nikt od nich nie będzie wymagał trudnych rzeczy a hajs dostaną ten sam, co ci pracowici i zaangażowani.

A musiałam to napisać, bo zarabiam tyle samo co koleżanka z pokoju obok. I ona dzisiaj w godzinach pracy przekopała internet (się pochwaliła tym, aczkolwiek wiem, że tak wygląda każdy jej dzień), zrobiła zamówienie w tesco (no, ok, dopisałam do listy zgrzewkę wody, bo nie mam kiedy wyskoczyć do sklepu), wyszła do CH na szoping (natknęłam się na nią objuczoną siatami w windzie) a ja w tym czasie rozpracowywałam propozycje Komisji Europejskiej w zakresie interpretacji legislacji i wyraziłam pisemnie i samodzielnie opinię i przesłałam do akceptacji do Ministerstwa.

A na koniec dnia pani z piętra wyżej opisała mi swoje stanowisko merytoryczne w jej zakresie kompetencji bezdyskusyjnie - po polsku i w treści maila zamiast nanieść w formie komentarzy dymków na dokumencie.
Pracujemy, kurwa, w organizacji rządowej z dokumentacją w języku angielskim! Obowiązującym językiem w korespondencji jest język angielski! A ja nie jestem biurem tłumaczeń! Ale tak to jest jak stanowiska kierownicze są przyznawane uznaniowo osobom, które z polskim mają problem. Jeszcze wiele wody w W Wiśle upłynie zanim to państwo będzie działało wg zachodnich cywilizowanych standardów.

Już, kurwa, brak mi słów.
  • awatar jardin-du-doute: @Kashiunja: Odwracasz kota ogonem ;)
  • awatar Kashiunja: @jardin-du-doute: a skąd przypuszczenie, że jestem wyborca PIS? I że jestem eurosceptykiem? Wypowiadam się o języku :)
  • awatar jardin-du-doute: U absolutnie korzystasz z naszej pracy, bo dopuszczamy do obrotu w PL leki, które bierzesz,brałaś lub będziesz brała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
Moja największa miłość kończy dziś 37 lat.
Happy B-Day to him!
  • awatar Aurora1122: @jardin-du-doute: dzięki :) I też przekazuje życzenia dla Twej miłości :)
  • awatar jardin-du-doute: @Aurora1122: Sto lat, sto lat! @pushthebutton: dzięki, przekażę ;) Najlepsze życzenia dla mamy!
  • awatar Aurora1122: @MakeUpYourLife: dziękuję :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Taki ze mnie imprezowicz, że nie dotrwałam do końca koncertu braci Waglewskich, wyszłam po 16! piosenkach. Swoją drogą, to był najdłuższy koncert na jakim byłam ever. Zwykle artyści się wysilają na godzinę czy półtorej grania, a tu końca nie było widać!
  • awatar heledore babe: jest to przykre, po za tym kultura nakazuje jednak dać znać nieco wcześniej... ale to juz no cóz nie wymagajmy zbyt wiele od ludzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kochałam go do bólu.
Nadal kocham.

Ale tak teraz myślę, że miłość nie powinna boleć.
Prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W tym tygodniu posypało mi się mnóstwo planów.
Same smutne wiadomości i same problemy.

Dziś przyjechała mama i zabrała mnie na zakupy, miał być szał sukienek i swetrów na zimę, a kupiłyśmy sobie duże walizki na promce w wittchenie.

Chciałabym, żeby mi się w końcu życie ułożyło. I zawodowo i osobiście.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Spotkałam się z koleżanką ze studiów, której nie widziałam od trzech lat. Przyjechała do Warszawy na szkolenie. Obczaiłyśmy hipsterską knajpę na Tamce. W której to knajpie człowiek idealnie czytał książkę, podczas gdy człowieczyni robiła mu idealne zdjęcie. Kabaret.

Całą drogę do domu ryczałam jak bóbr. Jakiś czas temu czytałam o paskudnym wypadku motocyklisty na Podkarpaciu. Pierwszej pomocy udzielał mu ratownik medyczny off duty, który akurat się znalazł we właściwym miejscu i czasie i tę historię opisał na fb. Cudem motocyklista przeżył, aktualnie we wciąż ciężkim stanie jest w szpitalu w Rzeszowie. I właśnie koleżanka mnie uświadomiła, że to nasz dobry kolega z Lublina. Obronił latem doktorat a miesiąc temu urodziło mu się dziecko. Oby się z tego wylizał. Dramat.

Proza życia.
 

 
A dziś romantyczna (tylko dla mnie) kolacja we dwoje, bukiet wiechci i przeprosiny od niego za wczoraj.

Mam gigantyczny rollercoaster uczuciowy.

Chyba dobrze, że jutro wracamy do Polandii.
 

 
Mam słabą silną wolę.
Wiem, że powinnam była zrzucać ciuchów i stęskniona się na niego rzucać. Ale seks z nim jest obłędny. Pod tym względem dobraliśmy się idealnie.

I nie mogę się doczekać wspólnego śniadania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatni raz cierpiałam na letki katar równo rok temu - o mało co, nie zakichałam się w samolocie do Ldn.
Zgadnijcie z czym się obudziłam rano i gdzie jutro lecę...
 

 
Zaadoptowałam pszczołę.
A właściwie 25 pszczół.

A Ty?
https://adoptujpszczole.pl/
 

 
Opycham się greckimi słodkościami - ulepkami.
Wolno mi, napływałam się i w morzu i w basenie.

Przywiozłam wiatr we włosach, opaleniznę, wspomnienia z przepięknej wyspy i tęsknotę za nią.

Wróciłam do domu, gdzie on już na mnie nie czeka i mnie ścisnęło w gardle.
 

 
Jeszcze tylko kilka dni w pracy w Londynie, dwa w Warszawie i odpocznę na urlopie w Grecji.
 

 
Spakowałam resztę jego rzeczy.
Ale nie potrafię schować naszych wspólnych zdjęć.
I nie potrafię przestać używać pocztówek, które przywoził mi z podróży, jako zakładek do książek.

Taką ranę leczy się długo.
  • awatar heledore babe: Wiem, że Ci ciężko, ale tak sobie myślę, że dla Ciebie to początek czegoś nowego i wcale nie znaczy, że gorszego. Nam kobietom często się wydaje, że to koniec świata, a tak naprawdę nie wiemy co nas czeka :) - przypomnij mi kochana, gdzie Ty mieszkasz? jakbyś chciała to jakieś winko czy coś. Możesz też pisać prywatne wiadomości. Wyleczysz rany, spójrz na mnie, jestem żywym (jeszcze żywym) przykładem na to, że się da.
  • awatar pushthebutton: @jardin-du-doute: pomożemy :) :) :)
  • awatar jardin-du-doute: Pomożecie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ku pamięci:
Brodka, Jessie Ware, Taco Hemingway, The Dumplings, Dawid Podsiadło, Ania Dąbrowska, Banks, Julia Pietrucha, Lana del Rey, Bracia Waglewscy, Kortez, Honne, Kaleida, Daft Punk, Mela Koteluk, MGMT.

tbc
 

 
W związku z tym, że nasze ciche dni się przedłużyły do ponad tygodnia, to dziś gdy do mnie zadzwonił to usłyszał mój głos tak chłodny, że Alaska przy tym to wrota piekieł. Nie rozumiem samej siebie. Chciałam się do niego przytulić a potraktowałam go gorzej niż petenta na poczcie.

Jak to mówią #logikaróżowychpasków
 

 
Nagotowane, napieczone na słodko, poprane, poprasowane, posprzątane. A to dopiero 20! A to dopiero poniedziałek!

Zasiadłam na balkonie, wśród białych surfinii i hortensji, w cudnym chłodzie, szukam wycieczki na południe Europy.

Druga połowa września to idealny czas na urlop, po Londynie, po skrajnych upałach i wszyscy w pracy będą już po swoich wakacjach! Sasasa!

No i lecę sama!
  • awatar bitwoman: wrzesień to idealny czas na wakacje, woda w morzu cieplutka i nie ma upałów; szkoda że ja już nie mogę, bo dzieci w szkole; dlaczego sama?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Trzy lata i trzy miesiące.
I to by było na tyle.
  • awatar pushthebutton: @jardin-du-doute: no ale najwyraźniej Tobie przestaje to odpowiadać. A co do dzieci - no nie da sie, ale to juz sie stało. Już traci czas z dziećmi na Twoją rzecz. A co gorsza - uczy jak fatalnych wzorców. No chyba że tworzy ze zdradzana żoną dom pełen ciepła, czułości, miłości i wsparcia.
  • awatar jardin-du-doute: @pushthebutton: Ależ oczywiście, że to jest typowa sytuacja, może trochę nietypowo przebiega. Umawialiśmy się na samym początku na pewne rzeczy i tego się trzymam(y). Trochę nie umiem sobie wyobrazić, jak miałoby wyglądać nasze życie, tak aby wciąż był tatą na pełnym etacie.
  • awatar pushthebutton: @jardin-du-doute: no bo tak jest ;) Kochanki tak nie robią, bo najczęściej w takiej sytuacji to one tracą. Faceta. Bo zyskują w ogólnym rozliczeniu :) Ja chcę Ci tylko przekazać, że to po prostu szalenie typowa sytuacja. A jego wymówki to bullshit. Jak sie kocha to sie chce z kimś byc. I there' s no mountain high enough. Owszem - znam sytuacje gdy ktos w koncu odchodzi od zony, po np. 4 latach podwójnego zycia a katalizatorem jest ciąża kochanki, ale znam też sytuację gdy dwoje dzieci i 10 lat podwójnego zycia nie było wystarczającym powodem. Za to nowa miłość skutecznie sprawiła, że nagle można było odejść od zony i kochanki jednocześnie :) Za to nie słyszałam by katalizatorem była kochanka wierząca w ten bullshit.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Pojechał na wakacje z dziećmi.
I żoną.

Tia...

Niby mnie to nie rusza, niby się przyzwyczaiłam, niby wiem, że to dla obrazka pod tytułem "cudowna rodzinka bez skazy" pod publiczkę, niby potem we dwoje wybieramy się na urlop, ale jakoś mi to zgrzyta ostatnio.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Intensywne popołudnie. Foto, złożyć wniosek o dowód, dokumenty na uczelnię, zakupy, zupa krem z pieczonego kalafiora, placki cukinii dla niego (cukinki z działki), muffiny z czekoladą tez dla niego, odebrać nowe okulary pływackie z paczkomatu.

Reszta obowiązków przez Internet.

W sierpniu halo Bieszczady!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byłam pierwszy raz na jodze. Ale fajnie!
  • awatar jardin-du-doute: @saphena: w ogóle pierwszy raz w życiu.
  • awatar saphena: od dawna chciałam się wybrać, ale mi się jakoś nie składa. ćwiczyłaś przedtem w domu, czy tak w ogole pierwszy, pierwszy raz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Razem z mamą/tatą/mamą i tatą skrupulatnie realizujemy plan: teatr raz na miesiąc/dwa.

A własnie kupiłam nam bilety na październik na Wujaszka Wanię w teatrze 6 Piętro - będzie niespodzianka.

Wszyscy zapracowani mamy mało czasu na kulturę. Przy czym ja mam łatwiej, bo rodzice nie mieszkają w Warszawie, więc odpada spontaniczne "idziemy!".