• Wpisów:54
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 19:46
  • Licznik odwiedzin:15 180 / 696 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nagotowane, napieczone na słodko, poprane, poprasowane, posprzątane. A to dopiero 20! A to dopiero poniedziałek!

Zasiadłam na balkonie, wśród białych surfinii i hortensji, w cudnym chłodzie, szukam wycieczki na południe Europy.

Druga połowa września to idealny czas na urlop, po Londynie, po skrajnych upałach i wszyscy w pracy będą już po swoich wakacjach! Sasasa!

No i lecę sama!
 

 
Trzy lata i trzy miesiące.
I to by było na tyle.
  • awatar pushthebutton: @jardin-du-doute: no ale najwyraźniej Tobie przestaje to odpowiadać. A co do dzieci - no nie da sie, ale to juz sie stało. Już traci czas z dziećmi na Twoją rzecz. A co gorsza - uczy jak fatalnych wzorców. No chyba że tworzy ze zdradzana żoną dom pełen ciepła, czułości, miłości i wsparcia.
  • awatar jardin-du-doute: @pushthebutton: Ależ oczywiście, że to jest typowa sytuacja, może trochę nietypowo przebiega. Umawialiśmy się na samym początku na pewne rzeczy i tego się trzymam(y). Trochę nie umiem sobie wyobrazić, jak miałoby wyglądać nasze życie, tak aby wciąż był tatą na pełnym etacie.
  • awatar pushthebutton: @jardin-du-doute: no bo tak jest ;) Kochanki tak nie robią, bo najczęściej w takiej sytuacji to one tracą. Faceta. Bo zyskują w ogólnym rozliczeniu :) Ja chcę Ci tylko przekazać, że to po prostu szalenie typowa sytuacja. A jego wymówki to bullshit. Jak sie kocha to sie chce z kimś byc. I there' s no mountain high enough. Owszem - znam sytuacje gdy ktos w koncu odchodzi od zony, po np. 4 latach podwójnego zycia a katalizatorem jest ciąża kochanki, ale znam też sytuację gdy dwoje dzieci i 10 lat podwójnego zycia nie było wystarczającym powodem. Za to nowa miłość skutecznie sprawiła, że nagle można było odejść od zony i kochanki jednocześnie :) Za to nie słyszałam by katalizatorem była kochanka wierząca w ten bullshit.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Pojechał na wakacje z dziećmi.
I żoną.

Tia...

Niby mnie to nie rusza, niby się przyzwyczaiłam, niby wiem, że to dla obrazka pod tytułem "cudowna rodzinka bez skazy" pod publiczkę, niby potem we dwoje wybieramy się na urlop, ale jakoś mi to zgrzyta ostatnio.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Intensywne popołudnie. Foto, złożyć wniosek o dowód, dokumenty na uczelnię, zakupy, zupa krem z pieczonego kalafiora, placki cukinii dla niego (cukinki z działki), muffiny z czekoladą tez dla niego, odebrać nowe okulary pływackie z paczkomatu.

Reszta obowiązków przez Internet.

W sierpniu halo Bieszczady!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byłam pierwszy raz na jodze. Ale fajnie!
  • awatar jardin-du-doute: @saphena: w ogóle pierwszy raz w życiu.
  • awatar saphena: od dawna chciałam się wybrać, ale mi się jakoś nie składa. ćwiczyłaś przedtem w domu, czy tak w ogole pierwszy, pierwszy raz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Razem z mamą/tatą/mamą i tatą skrupulatnie realizujemy plan: teatr raz na miesiąc/dwa.

A własnie kupiłam nam bilety na październik na Wujaszka Wanię w teatrze 6 Piętro - będzie niespodzianka.

Wszyscy zapracowani mamy mało czasu na kulturę. Przy czym ja mam łatwiej, bo rodzice nie mieszkają w Warszawie, więc odpada spontaniczne "idziemy!".
 

 
Dziecko, w wieku poniżej roku, które darło się jakby je ze skóry obierano przez połowę lotu, siedzące za mną oczywiście, skutecznie mnie odwiodło od pomysłu z notatki niżej. Głowa mi pęka.
 

 
Abstrahując nieco od mojej sytuacji w życiu osobistym, myślę sobie, że jest teraz moment odpowiedni na dziecko.
To jest ten moment, w którym mogłabym zawodowo wypaść na rok z obiegu, chociaż przy specyfice mojej pracy łatwo być na bieżąco. Mam mieszkanie i kąt dla kogoś jeszcze by się znalazł. Finansowo jestem niezależna i budżet pozwala na utrzymanie dwóch zamiast jednej.

W praktyce jednak mój związek do prostych nie należy, nie wiem czy by mnie poczucie odpowiedzialności za drugie życie nie przerosło i czy bym była dobrą matką.

Generalnie nie lubię małych dzieci. Ale małe dzieci bardzo wręcz przeciwnie i lgną do mnie na potęgę.

A tak pół żartem, pół serio, lecimy jutro razem do Londynu, może się machnie z jedno!
 

 
Happy Birthday to me
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Urlop! Taki urlop na posiedzenie w domu, na przejażdżkę rowerem na wieś, na świeże pranie, śniadanie na balkonie i na tym balkonie książek czytanie i nic więcej.
 

 
A mój mężczyzna ukończył dziś swój pierwszy Triatlon w Suszu (1,9/90/21,5 km) z bardzo dobrym wynikiem. Duma! Po kontuzji i dwutygodniowej przerwie w treningach nie był optymistycznie nastawiony, ale ciało jego samego pozytywnie zaskoczyło.
 

 
Jak cudownie móc się do niego przytulić. Bez podtekstów. Błogość, spokój i poczucie bezpieczeństwa.
 

 
Od dziś noszę jego nazwisko, tak jakby...
  • awatar heledore babe: :D dziwny zbieg okoliczności!
  • awatar What's up Megg: :)
  • awatar jardin-du-doute: Feeria pomyłek przy naszych rezerwacjach i drugie tyle przy odwołaniu jego wyjazdu. Tylko bilet lotniczy jest ok. Tak się właśnie posługuję jego nazwiskiem póki nikt mnie o dokumenty nie pyta ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Znowu jest w szpitalu.
 

 
Tak się o niego martwię. Tym bardziej, że to twardy zawodnik i jak już mówi, że boli to musi go napier*alać ból.

Jeszcze dodzwonić się do niego nie idzie.
 

 
Tak go połamało po treningu w weekend, że rano go karetka z domu wywiozła. Fuks, że akurat był u żony, to go ogarnęła, bo ja w delegacji i by się nawet do telefonu nie doczołgał. Jak mu się nie poprawi, to nie leci ze mną do Londynu. Szkoda, ale powinien zadbać, żeby tę kontuzję wyleczyć do końca, skoro marzy mu się ten triatlon w tym roku. Pierwsze podejście miało być w czerwcu, ale wolałabym, żeby spasował.

EDIT: wyszedł ze szpitala na własną prośbę, twierdzi, że tydzień odpocznie i wraca do treningów. Kaloryfer, sznurek - jest, przywiążę!
 

 
Jego znajomy wrzucił fotę. Jego z całą rodziną. Fajne zdjęcie. Ale mi się zrobiło smutno. Ja z nim takiego obrazka nigdy nie stworzę. No i ukuło mnie z zazdrości. O wszystko.
 

 
Ja w Lublinie wypoczywam z koleżankami ze studiów a on we Wrocławiu pracuje. Kolejny weekend też w rozjazdach: ja nad morze a on do Goeteborga. Tęsknię.
 

 
Dokonałam epokowego odkrycia. W tym miesiącu na posiedzeniu jestem mega efektywna. Mam zajebiste notatki, zabieram głos publicznie i zamykam sprawy. Gdy jesteśmy razem, widzę, że czasem robota mi się nie klei. I tak na lunchu pod chmurką mnie olśniło: po prostu nie mogę się skupić na pracy, gdy on koło mnie siedzi!!!
 

 
A idź pan z takim porankiem. Śniegu nawaliło, ledwo na boarding zdążyłam. A lot opóźniony w sumie godzinę. Z paszportem w zębach lecę. Urwali mi pompon od walizki.

Ale...

W Londynie piękne słońce, mam przerwę na kawę, chilluję przed trzema dniami intensywnej pracy.
 

 
Po świętach lecę do Londynu sama. Mężczyznę zatrzymały obowiązki w innej organizacji rządowej.

Dostałam kolejną ofertę pracy. Co prawda, na tę chwilę, praca w przemyśle mnie nie do końca interesuje, ale on się przestraszył, że odejdę i prawie się obraził, że mu nie powiedziałam. A nie powiedziałam, bo nie zdążyłam. Potencjalny pracodawca, żyjąc rzecz jasna w niewiedzy, że łączy nas relacja pozasłużbowa, zwrócił się do niego z prośbą o opinię o mnie. Taki fun!

Święta spędzam u rodziców. Plan: najeść się i odpocząć.
 

 
Najśmieszniejszy jest wtedy, kiedy chce przeprosić, ale mu to przez gardło nie przejdzie, więc zachowuje się jak szóstoklasista podrywający koleżankę z pierwszej ławki. Przyjdzie, zagada, wybada teren czy bardzo jestem obrażona i chrzani głupoty jak potłuczony.
 

 
Kocham go bardzo, ale czasami zdarza mu się w pracy odwalić taką manianę, że płakać mi się chce. Najgorzej, że nie widzi problemu. Faceci tak mają, right?
 

 
Wczoraj.
My: basen, spacer, zaleganie na kanapie z książkami (Mróz i Twardoch).

Dziś.
On: 90km na rowerze po Mazowszu, trening do triatlonu (wciąż jestem pod wrażeniem jego sprawności fizycznej - w zeszłą niedzielę łyknął półmaraton jak ciastko z kremem).
Ja: mycie okien, pranie firanek, prasowanie, ogarnianie balkonu, pierwsze rośliny.

Plany na wieczór.
On: Ł3
Ja: domowe spa

Całkiem miło.
 

 
Ja vs jego żona. Trzecie starcie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nigdy nikogo nie kochałam bardziej. Mimo, że wiem, że to patologiczna sytuacja i nie powinnam nawet się za nim obejrzeć wiedząc ze jest w związku małżeńskim, to nie potrafię sobie wytłumaczyć, że to nie jest mężczyzna dla mnie. Wiem, że się nie rozwiedzie i wiem, że nie jestem pierwszą kochanką. Co by się nie działo, zawsze będzie moją największą miłością.
  • awatar jardin-du-doute: Nie, nie, nie ma innej, kiedyś miał epizod, zaraz po ślubie zanim pojawiły się dzieci. I nie ściemnia - od początku twierdził, że formalnie nic nie zrobi, a ja zgodziłam się na taki układ. wiedziałam na czym stoję i nie oczekiwałam więcej.
  • awatar heledore babe: nawet nie wiem co Ci napisać, miłość odbiera zdrowy rozsądek. chociaż muszę przyznać, że nie sądziłam, że ma też inne kobiety, to już chyba za dużo jak na mnie. chciałabym, żebyś była szczęśliwa u boku człowieka, który odwzajemnia Twoje uczucia i jest cały Twój. strasznie mi się smutno zrobiło, czytając te kilka linijek :/
  • awatar mojaparanoja: Bo ładnie gada i ładnie ściemnia. Nie ty pierwsza i nie ostatnia. Szkoda, bo jesteś na pozycji straconej. Zakochałas się, obyś umiała się odkochac i żebyś nie cierpiała. Nie zamykaj się na miłość i na inne związki. Pamiętaj, że ten facet gra, nigdy nie dowiesz się, jaki jest w związku. On ma luksus, że w twoich oczach może być ideałem. Pewnie nikt mu nie dorówna, ale nie będzie udawał, będzie prawdziwy. Jak będziesz miała 80 lat, to oceniasz, co było prawdziwą miłością.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Propozycja pracy w Londynie na stałe.
"Na stałe" to trochę niefortunne określenie bo po Brexicie europejska pracbaza przenosi się nie wiadomo jeszcze gdzie.

On też ma to w planach, może dalszych, ale ma. Tylko on na poważne stanowisko, ja raczej wciąż pod nim.

Ale chyba to jest moje marzenie! Pracować w tej instytucji! Nie marzenie. Cel, to jest mój cel!
Bo marzę sobie o rodzinie...
 

 
Nigdy nie byłam tak blisko takich wydarzeń. Dzień wcześniej piliśmy kawę spacerując na moście Westminsterskim.
  • awatar Aurora1122: moja siostra pracuje niedaleko lekko się cykała do domu wracać :/
  • awatar e-mocje: myslalam o Tobie jak uslyszalam o tym.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Lecimy jutro popracować w Londynie.
To oznacza dwie randki.
To oznacza również dwa piękne wspólne poranki.
Uwielbiam z nim jeść śniadania, szczególnie kiedy żadne z nas nie jest zaabsorbowane jego przygotowaniem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›