• Wpisów:105
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:19 dni temu
  • Licznik odwiedzin:44 446 / 1149 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnia delegacja krajowa dała mi nieźle w kość, ale dzięki temu wiem, na kogo mogę liczyć a na kogo nie. Dobrze było odkryć prawdziwe oblicze niektórych.

Do tego ten śmieszek katował mnie całą drogę w aucie nową płytą Pablopavo.

Zgadnijcie, co leci w moich słuchawkach od trzech dni
 

 
Dzwonię, żeby sobie zamówić taxi na jutro rano.
Pani: Przyjmuję. Na jakie hasło?
Mła: (Nie mogłam się powstrzymać!) Czerwony kapturek!
 

 
Taki z niego śmieszek, że zaprosił mnie na koncert naszego ulubionego zespołu. Kupił nawet bilet. Mi, sobie i swojej żonie! Kabaret! Będzie jeszcze para jego znajomych. Nawet nie wiem, co o tym myśleć!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Poszliśmy razem na kawę. W sumie moje zaproszenie było testem, którego planowo miał nie zaliczyć, ale się miło rozczarowałam. Przy mocno napiętym weekendowym grafiku znalazł dla mnie czas.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A jutro rano lecę do Wiednia. A co!

EDIT: Odwołali mi lot, lecę wieczorem!

EDIT2: Odwołali kolejny lot, lecę jutro rano!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
My best best best friend is getting married tomorrow, a ja mam wieczór w SPA. 7 godzin w podróży naziemnej nadwyrężyło nieco moje plecy.

Podkarpacie jest malownicze. Ale ludzi nie polubię. A moi przyjaciele stąd są po prostu wyjątkami, które potwierdzają regułę
  • awatar heledore babe: o tak, mam takie samo zdanie o ludziach z podkarpacia..
  • awatar jardin-du-doute: @aquila: No własnie nic, najwięcej znajomych i przyjaciół mam stąd, o ironio, dlatego się z tego śmieję, że nie lubię mieszkańców Podkarpacia a się kumpluję z ich dużą ilością ;)
  • awatar aquila: Nie wiem co chcesz od Podkarpacia :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Za każdym razem, gdy w samotności, choć pośród tłumu obcych podróżnych, czekam na lotnisku na swój aircraft, którym wrócę do Warszawy, jest mi niewyobrażalnie smutno i obiecuję sobie, że już ostatni raz wyjeżdżam w pojedynkę. A potem robię to po raz kolejny i kolejny. I nie wiem, czy umiałabym z kimś dzielić ten mój wolny czas.

Pozdrawiam z CDG.
 

 
Jeszcze tydzień w pracy. I dwa tygodnie urlopu. I Paryż!
 

 
 

 
Moja sunia upodobała sobie siedzenie mi na pęcherzu. Oraz podstawianie kuperka pod nos, bo urosła i nie mieści się całe jej ciałko na kolanach. Kocham tę kluchę.
 

 
Nigdzie nie pojadę w tym roku na wakacje. Cały wrzesień jestem w delegacji (FR, UK, CZ, AT). Pół października prowadzę wykłady i szkolenia. Zarezerwowałam rano wczasy na Zakynthosie tylko po to by po południu z nich zrezygnować, bo wykład. Wezmę dwa tygodnie urlopu chyba w listopadzie na siedzenie w domu. Jestem rozczarowana tym, jak źle mi się podróże układają.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Popłakałam się. Nie wiedziałam co zrobić, odmówiłam mu. Więc wyskoczył z kontrpropozycją i w ten oto sposób będę przedstawicielem Polski w pewnej grupie roboczej. Popłakałam się drugi raz i zapomniałam nawet powiedzieć "dziękuję".
 

 
Nie wierzę.
Mężczyzna zaproponował mi pracę w swoim dziale.
Ha.
Ha.
Ha.
Nie wiem czy to optymista czy po prostu głuptak.
Nie ma nawet takiej opcji, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Niespodziewaną premię zagospodarowałam całą w mig. I własnie siedzę we własnym klimatyzowanym salonie. Co za komfort!
 

 
Skończyło się rumakowanie. Mężczyzna miał wypadek na rowerze w trakcie triatlonu. Twarz nie do poznania...

Dramat
  • awatar jardin-du-doute: @Pani Kinga: Dzięki. Goi się. Ale póki co mieni się kolorami tęczy.
  • awatar Pani Kinga: Niedobrze... trzymam kciuki, żeby dochodzenie do zdrowia poszło szybko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 



Helsinki
 

 
Fun fact: na kartach pokładowych Finnair drukują się renifery

Pozdrawiam z cudownie chłodnej Finlandii!
 

 
Co za dzień.

Wstałam pół godziny wcześniej niż chciałam, bo miś miał lot pół godziny wcześniej niż ja. Nie dopiłam kawy, bo patrząc na zegarek 5.40 wciąż wierzyłam, że pokazuje 5.30, ale nadrobiliśmy tę niedoskonałość poranka na lotnisku.

Buziak na drogę, on do Frankfurtu a stamtąd na wschód, ja do Londynu.

On doleciał bez bagażu, który dotrze jutro. W walizce: garnitur, materiały na spotkania, szczoteczka do zębów.

Ja przeżyłam rejected landing, już widzisz pas, już czytasz numery rejestracyjne samolotów na terminalu, już witasz się z gąską i nagle sru! w górę! Nie życzę nikomu, nigdy tak się ie bałam na locie.

A w UK bank holiday, o którym zapomniałam. Tak cudownie puste ulice na Canarach!
 

 
W związku z tym, że idę dziś do teatru i miałam w planach strzyżenie, golenie, lewatywę i bańki po pracy a przed wyjściem, to czytam własnie maila, że nie ma ciepłej wody to jutra na całym osiedlu

No to idę na base a potem do fryzjera, jak mus to mus.
 

 
No to tak: zdałam TOEIC na C1, na jesieni podchodzę do CAE a potem cisnę do CPE albo BEC
Niby nie potrzebuję, ale jednak potrzebuję, dla siebie.
  • awatar ms moth: Też kiedyś o tym myślałam, mimo że też potrzebuję tylko dla siebie, ale na razie ze względu na kasę się wstrzymuję. No i oczywiście gratuluję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wypuściłam się z domu po zakupy chemiczne i wróciłam z butami.
Classy issue.
 

 
Mam pieska
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Moja miłość się zaczęła dogadywać z żoną.
Kupił nowy samochód i powiedział jej a mi nie
  • awatar jardin-du-doute: @mąka krupczatka: Nie.
  • awatar mąka krupczatka: Kredyt?
  • awatar pushthebutton: Oni się zwykle dogadują W koncu wciaz ich coś trzyma razem Mimo tak sprzyjających okoliczności do rozstania Mnie w takich historiach najbardziej urzekają pojawiające sie kolejne dzieci ;) ;) ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Sielanka nie trwa wiecznie. Mam znaczny ubytek słuchu w jednym uchu, nie wiadomo skąd, jak i kiedy. Eh.
  • awatar Kalina_: Jak zdiagnozowano to u ciebie jeśli można spytać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie ma nic przyjemniejszego niż joga w sobotni wiosenny poranek. Może tylko fajniejsza by była joga na trawie
 

 


Do tego utworu tańczyłabym z nim całą noc
 

 
Plan naprawczy mojego życia wdrożony z początkiem roku przynosi wymierne korzyści: przestałam narzekać, otworzyła mi się klepka odpowiedzialna za radzenie sobie z codziennymi trudnościami (nawet nie problemami, bo nic nie jest problemem, po prostu muszę dostosować ilość energii włożoną w rozwiązanie zadania), przestałam się przejmować tym, co kompletnie ode mnie nie jest zależne, mimo, że na mnie wpływa.

Zdrowe jedzenie weszło w nawyk (nie jestem perliście healthy, cheat days są i są moim guilty pleasure, ale...) i sport! Znalazłam studio, które mi pasuje w 100%, joga, dynamiczna joga, balet, gumy. No i ukochany basen. Czuję się dobrze w swoim ciele, mimo, że do ideału jeszcze trochę mi brakuje.

Są dołki i dołeczki spowodowane wiadomo kim, ale z nim też już sobie lepiej radzę, nie pozwalam sobie wejść na głowę i stawiam warunki. Nasza relacja się zmieniła na plus, możemy na siebie liczyć, bez udawania związku.

Są dołki i dołeczki spowodowane nie wiadomo czym, ale też staram się z nimi radzić i nie dopuszczać do rozpaczania i dzielenia włosa na czworo.

Plus angielski.

Im mniej mam czasu, tym bardziej wysprzątane mam mieszkanie, dziwne
 

 
Mężczyzna na półmaratonie, a ja się pociłam na fitnessie.
Wieczorem idziemy się zrelaksować na basenie, a potem na drinka ze znajomymi
 

 
Zamiast jogi będzie balet
 

 
Nie wierzyłam.
Ale...
Jest!

ŚNIEG W LONDYNIE!
  • awatar Haniya: Koleżanka wczoraj pokazała.foty z.uk to jest więcej śniegu niżu nas kiedykolwiek w tym roku :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nieskromnie powiem, że jestem perfekcyjnie przygotowana na przyszłotygodniową delegację
I mam nadzieję, że w Londynie będzie już wiosna konkret i będę mogła się wyczilować w Kew Gardens. Albo chociaż w parku na Greenwich.
  • awatar What's up Megg: Muszę Cię zmartwić. Jeszcze wczoraj w Anglii było 12st na plusie. W tym momencie (godzina 21:56 angielskiego czasu) jest wielka śnieżyca, a odczuwalna temperatura to -15 (środkowa Anglia). Więc pozostaje mieć nadzieję, że gdy tu dotrzesz to znowu wiosna będzie, bo jednak dwa dni temu wszystkie trawniki zaścielone były żonkilami i krokusami ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dwa i pół miesiąca regularnych treningów i dziś kaboom, naciągnęłam mięsień uda wychodząc z ostatniej pozycji ostatniego ćwiczenia na stretchingu.

Boli. Bardzo.

Ale bardziej boli, że muszę zregenerować mięsień i powstrzymać się od tej aktywności. Dziś chyba nawet basen odpuszczę.

I nie ma mi kto pójść po zakupy. Do misiaczka nie zadzwonię. Bo nie. Ponadto dlatego, że jest w delegacji na Bałkanach W sumie skoro nie ćwiczę to nie będę jadła, nie przytyję!
 

 
Po pięciu dniach powrotów do domu po 22, jestem zmęczona. Ale to takie, jakby motywujące zmęczenie. Bo angielski, bo basen, bo joga, bo kino ze znajomymi, bo podróż z literaturą. I właśnie wtedy, kiedy nie mam dla niego czasu, on go potrzebuje. No sorry, ale nie